Dla cudzoziemców

 

Galeria Labirynt zaprasza na spotkania dla cudzoziemców.
Każda pierwsza środa miesiąca, godz. 17.00.

Grupa „Pierwsza środa miesiąca” jest to nieformalna grupa cudzoziemców i cudzoziemek. Pochodzimy z różnych miejsc. Niektórzy z nas mieszkają w Lublinie krótko, inni wiele, wiele lat. Spotykamy się raz w miesiącu w galerii sztuki współczesnej – Galerii Labirynt, zlokalizowanej w centrum miasta. Rozmawiamy o lubelskich instytucjach kultury – co robią i co mogłyby robić dla nowych mieszkańców i mieszkanek (nie zawsze mówiących po polsku). Doradzamy im. Chcemy, aby były bardziej otwarte na działania międzykulturowe. Aby było w nich miejsce dla nas i naszych działań.

Rozmawiamy też o wyzwaniach imigrantów w Polsce.

Spotkania są otwarte dla wszystkich. Mówimy po polsku i angielsku (staramy się także po ukraińsku). Przyjdź!

Znajdź nas na FB. Dołącz!
Kontakt do osoby koordynującej: Anna Dąbrowska, ad@hf.org.pl

_________________________________

Niewidzialni mieszkańcy. Program włączania imigrantów i imigrantek w społeczność miejską

Niewidzialni mieszkańcy to pilotażowy program włączania poprzez przestrzenie kultury migrantów mieszkających w Lublinie do życia w mieście.

Cele:
Program jest realizowany we współpracy Stowarzyszenia Homo Faber i Galerii Labirynt.
Stawiamy sobie dwa cele: z jednej strony chcemy zaistnieć na indywidualnych mapach Lublina, które noszą ze sobą migranci. Z drugiej być podmiotem współtworzącym miejską politykę integracyjną. W praktyce zaś to opracowanie modelu włączania – standardów, które mogą posłużyć jako wskazówka dla innych instytucji kultury otwierających się na nowe grupy mieszkańców.

Dla kogo:
Migranci w Polsce, w Lublinie to wciąż niewielki odsetek mieszkańców. Niektórzy twierdzą, że na tyle mały, że wciąż nie wymagają szczególnego wsparcia. Takie postrzeganie sprawia jednak, że proporcjonalnie niewielka, ale faktycznie dość spora grupa ludzi pozostaje poza głównym obiegiem życia kulturalnego, społecznego, politycznego.

Z kim:
Muzea, centra i domy kultury, a za nimi inne przestrzenie kultury, to miejsca publiczne. A zatem projektowane dla szerokiego grona odbiorców, dla każdego. Gdzie, jeśli nie tu, możemy się spotkać z innymi bez względu na pochodzenie, płeć, wiek, stopień sprawności, orientację psychoseksualną, język, kolor skóry, majątek… Wydają się być ostatnimi bastionami równości, w których pojawić może się każdy i z każdym można się tam spotkać.

Diagnoza:
Integracja, która dziś w Polsce sprowadza się w dużej mierze do nauki języka polskiego, kursów zawodowych, pomocy prawnej, jest z reguły projektowana przez organizacje trzeciego sektora. Neutralny z pozoru grunt, jakim wydawały się być siedziby ngo, w praktyce okazał się wyłączającym.
Oprowadzanie po mieście czy opowiadanie o nim jest niewystarczające, aby cudzoziemcy powracali do pokazywanych im miejsc. Na niekorzyść działa także ich charakter – elitaryzm i ekskluzywność, hermetyczność przekazu i wymuszone oczekiwanie respektowania rygorystycznych zasad zachowania.
A przecież tak być nie musi!
Chcemy sprawdzić, czy możliwe jest zobaczenie cudzoziemca-mieszkańca Lublina jako współuczestnika i współtwórcę wydarzeń kulturalnych.

Dlaczego my:
Galeria Labirynt:
Piszemy o sobie tak:
„Galeria Labirynt jest miejską instytucją kultury, to miejsce odkrywania sztuki i przeżywania z nią przygody. Odwołując się do figury labiryntu, czytamy jej konstrukcję „na wspak” – nie jako budowlę zamkniętą, z której trudno się wydostać, lecz jako przestrzeń, która – dzięki temu, że jest kręta – wzmaga naszą czujność i wyostrza zmysły. Pozostajemy przy tym wierni, wpisanemu w naturę labiryntu, aktowi „błądzenia”. Labirynt jest dla nas zarówno grą w odnajdowanie drogi, jak i odpowiedzialnością, jaką niesie ze sobą rola przewodnika po nieznanym terenie. Labirynt to metafora sztuki współczesnej, upór w pokonywaniu przeszkód i ciekawość tego, co poza granicą wzroku”.

Bez wątpienia poza granicą wzroku są nowi niewidzialni mieszkańcy miasta. Momentem dla nas przełomowym było zorganizowanie pierwszego Lubelskiego Kongresu Kultury. Zdaliśmy sobie wówczas sprawę, że Lublin jest w wiecznej zmianie. I że ta zmiana dotyczy także nas – galeria nie działa w próżni, a w konkretnym otoczeniu społecznym. To ono determinuje nas do aktywności.

Efektem LKK było zainicjowanie działań włączających osoby z niepełnosprawnościami jako odbiorców i twórców sztuki. Mieliśmy ambicję, aby stać się swego rodzaju laboratorium testującym narzędzia i tworzącym dobre praktyki oparte o równościowe zasady. W ten sam sposób chcemy inicjować działania skierowane do migrantów mieszkających w Lublinie. Ważnym katalizatorem były wydarzenia w Europie – zwiększająca się migracja do Polski z Ukrainy od 2014 roku, a w 2015 roku ogromny napływ uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. Skala napięć społecznych, jakie wywołuje wzmożona migracja oraz próby ich wyzyskania przez polityków uświadomiła nam, że powinniśmy włączyć się do dyskusji.
Trudno nam także zgodzić się z powracającą ideą państwa narodowego. Myślenie w kategoriach jedno państwo-jeden naród jest dla nas anachronizmem, podbudowanym nieprawdziwym przekonaniem o monokulturze Polski po 1945 roku. Skutkiem tego nie umiemy i nie próbujemy edukować społeczeństwa wokół idei otwarcia i równości.

I jeszcze jedno – skoro prezentujemy sztukę ze świata, chcemy, aby naszymi odbiorcami byli także ludzie ze świata mieszkający w Polsce.

Stowarzyszenie Homo Faber:
Integracją cudzoziemców przyjeżdżających do Lublina zajmujemy się od 2009 roku. Nasze działania skupione pod szyldem „Witamy w Lublinie” nie były jedynie nastawione na doraźną pomoc. Poprzez stały kontakt z nowymi mieszkańcami-migrantami staraliśmy się diagnozować dostępność Lublina i na tej podstawie proponować systemowe rozwiązania – takie, które wejdą do praktyk urzędów i instytucji. I zmieniać repertuar zachowań, dodając do niego dodatkowe kategorie potrzeb. Naszym największym sukcesem było otwarcie punktu wsparcia w Biurze Obsługi Mieszkańców – miejsca, nad którym wspólnie z Urzędem Miasta Lublin pracowaliśmy. Punkt usytuowany w samym sercu urzędu jest nie tylko ważny ze względu na swoją codzienną pracę – przedefiniowanie „mieszkańca”, kim jest i jakie ma w związku z tym potrzeby, nakłada odpowiedzialność na miasto za ich realizację.

Nowy mieszkaniec, jak już zalegalizuje pobyt, ma przed sobą kolejne wyzwania, już nie tylko urzędowe: naukę języka, poznanie miasta, odnalezienie miejsc, naukę poruszania się, realizację swoich pasji… Niezaproszony zwykle nie przyjdzie. Wiele go blokuje przed przestąpieniem progu: obcość, strach, nieznajomość języka, zwyczajów, ludzi, stereotypy, kody i mechanizmy przywiezione z kraju pochodzenia… I staje się niewidzialny, poruszając się po obrzeżach. Nieobecnego nikt nie widzi. Koło wykluczenia się zamyka.

Mamy świadomość procesu. Wiemy, jak wielką pracę trzeba wykonać, żeby to społeczeństwo było wielonarodowe.

Jako organizacja 3 sektora widzimy swoją rolę jako inicjatorów działań społecznie ważnych. Kładziemy nacisk na współpracę międzysektorową, a nie na wyręczanie instytucji publicznych z zadań, które są w ich zakresie. Wiemy jednak, że czasem w dokonaniu zmiany niezbędna jest pierwsza iskra. I tę staramy się rozniecać.