Andrii Pidlisniy
„Czerwone linie, których nie można przekraczać #2”, 2024, kinetyczny obiekt ruchomy, guma, metal, mikroelektronika, 110 x 30 cm
Andrii pracuje ze znalezionymi przedmiotami, wideo, instalacją, grafiką i malarstwem. Eksperymentuje z szeroką gamą materiałów i technik: tworzy obiekty kinetyczne, pracuje w analogowych technikach klasycznych, wykorzystuje technologie cyfrowe. Język artystyczny i sposób wypowiedzi Andria są również różnorodne: od narracyjnych obrazów z postaciami i fabułą po obiekty konceptualne, gdzie materialność i kontekst redefiniowanego obiektu są włączone w estetyczną grę; od eksploracji estetycznego potencjału przedmiotów codziennego użytku wyabstrahowanych z kontekstu po konceptualną, politycznie nacechowaną grę ze słowami i znaczeniami.
Obiekt kinetyczny „Czerwone linie, których nie można przekraczać” nr 2 nawiązuje do idiomatycznego zwrotu „czerwona linia”, który stał się memem w czasie pełnoskalowej wojny. Ten idiom, który zazwyczaj oznacza nieprzekraczalne granice, granice dozwolonego, został zdewaluowany i nabrał zupełnie innych znaczeń w politycznym slangu światowych przywódców w ciągu ostatnich trzech lat. Wojna rosyjsko-ukraińska pokazała, jak bardzo granice deklarowane przez polityków, metaforycznie nazywane „czerwonymi liniami”, nie pokrywają się z rzeczywistością. Pozostają one figurą retoryczną, która w rzeczywistości często skrywa niezdecydowanie i strach, rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistymi możliwościami. „Czerwone linie” jako granice, których nie wolno przekroczyć – czy to chodzi o listę broni w pakiecie pomocy wojskowej, czy o ciężar zbrodni i stopień okrucieństwa wobec ludzkiego życia – okazują się całkowicie warunkowe. W rzeczywistości można je przekraczać bez konsekwencji, a trzymanie się tych granic, wręcz przeciwnie, prowadzi do eskalacji konfliktów. Wyrażenie „czerwone linie” w polityce jest abstrakcją, która służy nie tylko do określenia granic tolerancji, ale jednocześnie staje się metaforą niepewności i nieprzewidywalności w stosunkach międzynarodowych. Obiekt Andria Pidlisnego ironicznie ujawnia tę utratę pierwotnego znaczenia i absurdalną abstrakcyjność czerwonych linii, które w jego twórczości przybrały materialną formę.


