proste-pytania-trudne-odpowiedzi

dana kavelina

Dana Kavelina – The Lemberg Machine

10.05-10.08.2025

„The Lemberg Machine” jest zaproszeniem do podróży przez pamięć, utratę i doświadczenie – do odkrywania krajobrazów, gdzie historie się przeplatają, a języki zderzają ze sobą. Chasydzkie opowieści, świadectwa ocalałych z pogromu lwowskiego z 1941 r. i poezja łączą się, aby stworzyć współczesną przypowieść dla rannego miasta Lwów/Lviv/Lemberg i dla wszystkich miast, w których pamięć się rozpada i walczy o przetrwanie.

Czy wejdziesz do maszyny i wybierzesz się w tę podróż?


Rabin Nachman opowiedział nam o siedmiu żebrakach:
o ślepym, który widział poza czasem,
o głuchym, który słyszał jedynie prawość,
o jąkale, którego pieśń przenikała każdą duszę,
o garbatym, który dźwigał ciężar świata,
o żebraku z krzywym karkiem, który doskonale odtwarzał każdy dźwięk,
o bezrękim, który posiadał całą władzę,
i o żebraku bez nóg, którego historii nie opowiedziano.

  1. Patrząc, nie widząc / winne światło (lub ślepy żebrak)
    W jednym ujęciu kobieta odwraca się do kamery – krzyczy lub błaga, trudno powiedzieć. Nie ma dźwięku. Jej twarz jest nieruchoma. Uwieczniona na kliszy przez słońce.
    Co to znaczy, że światło – które raz skąpało jej twarz – przestrzega tylko zasad ekspozycji, nie sprawiedliwości?
    Że halogenki srebra rejestrują jej agonię z taką samą obojętnością, z jaką utrwalałyby ślub, targ, pole kwiatów?
    Fotografia twierdzi, że jest świadkiem – ale nigdy nie widzi wszystkiego. Uchwyci fragment i nazwie go dowodem.
    Oko staje się winne, światło – współwinne.
    Czy kiedykolwiek widzimy poza krawędziami fotografii, ekranu, pomnika?
    Widzieć to nie zawsze wiedzieć. Światło to nie zawsze jasność.
  2. Miasto musi słuchać (lub głuchy żebrak)
    Języki powstają i upadają – modlitwy w jidysz, polskie rozmowy, ukraińskie świadectwa, rosyjskie piosenki. Głosy mieszają się, mylą, zachodzą na siebie, stawiając opór określonej przynależności narodowej. Krajobraz akustyczny wymaga, by samo miasto słuchało: jidysz, wymazanych głosów, nieprzetłumaczalnej muzyki tego, co utracone. Język jest formą oporu i czci. Słowa to pomniki, które nosimy w ustach.
  3. Mowa ruin (lub jąkający się żebrak)
    Kiedy nadchodzi horror, język zawodzi. Albo jeszcze gorzej – przystosowuje się. Deportacja staje się „uprzejmą eskortą”, plądrowanie – „pilnowaniem dobytku”, a wymordowane całe rodziny to „życia, które zniknęły” – jakby wydarzyło się to samoistnie.
    Świat nie milknie. On mówi – uprzejmie, biurokratycznie, z uspokajającą przejrzystością, która ukrywa okrucieństwo w codziennych słowach. Wygładzenie wyparcia, biegła okrutność historycznego wypaczenia. Być może przejrzystość jest nie wygładzona, a rozbita – niczym słowa ofiar, w które trudno nam uwierzyć.
  4. Lament rzeczy martwych (lub żebrak z krzywym karkiem)
    Nie wszystkie świadectwa stworzono ze słów.
    Czasami, żeby dać świadectwo, trzeba wpierw odwrócić głowę od hałasu świata i zamiast tego posłuchać krzyku pozostawionych rzeczy.
    Gdyż głosy mogą zagłuszyć to, co przedmioty wciąż usiłują nam przekazać. Ale jeśli zaczniemy postrzegać rzeczy jako coś więcej niż rzeczy, one też mogą zacząć mówić.
    Nie ma w nich próżności. Nie ma fałszu. Tylko żałoba. Tylko prawda.
    Rachela Auerbach nazwała to lamentem rzeczy martwych:
    „Istnieją łzy rzeczy martwych – sunt lacrimae rerum – i istnieją ich lamenty. Ach! Łzy rzeczy, które zostały opuszczone na wieki […].
    Źle traktowane przez obcych, niczym niepochowane ciała, które nie mają nikogo, kto mógłby wyświadczyć im tę ostatnią przysługę […].
    Ten, kto nigdy nie widział łez owych przedmiotów i nie słyszał ich lamentu, nie widział w życiu niczego naprawdę smutnego […].
  5. Brzemię zapominania (lub zgarbiony żebrak)
    Gdy historia nie napotyka otwartych oczu czy serc, przekręca strukturę rzeczywistości. Po ponad osiemdziesięciu latach ulice są pokryte nie krwią, a asfaltem. Kawiarnie i przejścia dla pieszych są tam, gdzie kiedyś rozgrywał się horror.
    Zabrukowano ślady przeszłości, wymazano traumy z żywej mapy miasta.
    Co pozostało, a co przepadło?
    Zapominanie nie jest jednak nieobecnością, tylko wypaczeniem. Jak garb: powolne zginanie się kręgosłupa, ciało niezdolne do zachowania wyprostowanej postawy w obliczu ciężaru, jakie zdecydowało się dźwigać.
  6. Moc tego świata i tamtego (lub żebrak bez rąk)
    Bycie ofiarą często postrzegane jest jako słabość, bezsilność. Ale co to znaczy stać po drugiej stronie?
    Kiedy wojna się skończy – a ten dzień nadejdzie – kto będzie zapamiętany i w jaki sposób?
    W sercu maszyny jest modlitwa: żeby nigdy nie stać się oprawcą.
    Jeśli trzeba dokonać wyboru, niech będzie to opowiedzenie się za wykluczonymi, uciszonymi, zamordowanymi.
    To nie jest ścieżka słabości – to największa siła.
    Nawet jeśli oznacza koniec istnienia, to jedyne wyjście, które urzeczywistnia ideę świata niezbudowanego na przemocy.
    Z tej odmowy może się jeszcze zrodzić przyszłość – szklane sztetle powstające z hałd popiołów,
    kruche, nienaruszone, czyste jak łza.
  7. Niepisana historia (lub żebrak bez nóg)
    Niektórych historii nigdy nie opowiedziano. Niektórych nigdy nie spisano – może przepadły, a może wciąż się toczą. A mimo to poruszają się – nie do przodu, nie do tyłu, ale we własnym tempie.
    Ruch stworzony z przerwania. Bez pochodzenia, bez celu. To historie o tym, jak wojna rozbija czas, a pamięć kuleje. Podróżują przez to, co pozostało: urwane zdania, zdjęcia, odzież, prochy. Nie ma ścieżki, tylko objazdy. Nie ma mapy, tylko powtórzenie. A mimo to się poruszają.
    Nie obiecują rozwiązania. Przypominają nam, że historia zniszczenia nie ma końca – tylko pogłos, tylko echa.
    Niech droga przyniesie nam zamęt. Niech niesie ze sobą pytanie, nie morał.

Kuratorka: Tal Schwartz

Dana Kavelina

Artystka i reżyserka filmowa. Pracuje z tekstem, malarstwem, grafiką, wideo oraz instalacją, tworzy animowane filmy badające osobiste i historyczne traumy oraz postrzeganie wojny poza oficjalnymi narracjami.